W Gliwicach trwa V Światowy Zjazd Inżynierów Polskich

262

Polscy inżynierowie i technicy pracujący w kraju i poza jego granicami, m.in. w Stanach Zjednoczonych, Francji, Niemczech i na Litwie – przyjechali na Politechnikę Śląską na V Światowy Zjazd Inżynierów Polskich i XXVII Kongres Techników Polskich. W tym roku motywem przewodnim zjazdu jest szeroko rozumiana działalność inżynierów na rzecz ochrony zdrowia i środowiska naturalnego, a samo wydarzenie odbywa się pod hasłem „Inżynierowie dla zdrowej planety”.

Uczestnicy spotkania debatują o najważniejszych globalnych potrzebach społecznych i cywilizacyjnych oraz prezentują badania, które prowadzą w ośrodkach naukowych na całym świecie.

rektor PŚ Arkadiusz Mężyk i pierwszy od lewej Adrzej Nowak, Stefan Góralczyk i Kamil Wójcik

– Spotkanie jest okazją do wymiany doświadczeń, poglądów i do zastanowienia się nad przyszłością oraz wyzwaniami, które stoją przed zespołami badawczymi, przed inżynierami, w kontekście ochrony klimatu i środowiska. Ten temat jest nam szczególnie bliski, ponieważ Politechnika Śląska w swoich Priorytetowych Obszarach Badawczych porusza tę tematykę – powiedział podczas konferencji prasowej rektor Politechniki Śląskiej prof. Arkadiusz Mężyk.

Rektor dodał, że wydarzenie o silnej tradycji, jakim jest V Światowy Zjazd Inżynierów Polskich i XXVII Kongres Techników Polskich, po raz pierwszy odbywa się w Gliwicach – miejscu nauki i techniki. – Oprócz Politechniki Śląskiej działają tutaj także instytuty Polskiej Akademii Nauk, Narodowy Instytut Onkologii, instytuty Sieci Badawczej Łukasiewicz i bardzo licznie reprezentowane otoczenie społeczno-gospodarcze – podkreślił prof. Mężyk.

Prof. Stefan Góralczyk

W zastępstwie prezes Federacji Stowarzyszeń Naukowo-Technicznych Naczelnej Organizacji Technicznej Ewy Mańkiewicz-Cudny, której problemy zdrowotne uniemożliwiły udział w tym ważnym wydarzeniu, rolę współgospodarza pełnił wiceprezes  prof. Stefan Góralczyk. – Cieszę się, że znowu możemy się spotkać – wszyscy przyjaciele, specjaliści z całego świata, inżynierowie, profesorowie, celem wymiany doświadczeń i nawiązania współpracy, również pogłębienia więzów przyjacielskich – podkreślił.

Z kolei sekretarz generalny Europejskiej Federacji Polonijnych Stowarzyszeń N-T Janusz Ptak wskazał, że jego organizacja reprezentuje w Europie liczącą kilkaset osób grupę inżynierów, naukowców i techników, z wielu krajów.

Prof. Andrzej Nowak

Polskich naukowców działających za oceanem skupia Rada Polskich Inżynierów w Ameryce Północnej. Jak powiedział jej prezes prof. Andrzej Nowak, organizacja ma swoich reprezentantów m.in. w Nowym Jorku, Chicago, Silicon Valley w Kalifornii, a także w kilku ośrodkach w Kanadzie. – Naszym celem jest przybliżenie środowisk naukowo-technicznych w kraju i za oceanem. Chodzi o to, aby obie strony lepiej poznały swoje możliwości i realne oczekiwania. Dotychczasowe zjazdy bardzo pomogły w tym zakresie – podkreślił prof. Nowak.

Prof. Piotr Moncarz

Wśród gości był także prof. Piotr Moncarz ze Stanford University. – To jest wielkie wydarzenie, o którym marzyliśmy, kiedy zakładaliśmy w Dolinie Krzemowej polsko-amerykańską organizację współpracy i wymiany – organizację budowy mostów między ośrodkami wiedzy technicznej i naukowej – w Polsce i tymi rozrzuconymi po całym świecie – powiedział prof. Moncarz.

Prorektor ds. nauki i rozwoju PŚ oraz przewodniczący komitetu organizacyjnego zjazdu prof. Marek Pawełczyk zapewnił, że Politechnika Śląska stwarza jak najlepsze warunki do współpracy, wymiany myśli i dobrej atmosfery – podtrzymywania tej współpracy między Polakami pracującymi w Polsce i za jej granicami.

 Na ten transfer wiedzy między Polakami, którzy pracują w Polsce i tymi pracującymi za granicą, zwrócił również uwagę Kamil Wójcik z FSNT-NOT. – Mamy reprezentantów m.in. z Niemiec, Litwy, Francji, Kanady, Stanów Zjednoczony – ten transfer, wymiana Polaków, którzy osiągnęli już pewien sukces i mogą się tym podzielić, jest największą istotą tych zjazdów – ocenił.

dr Małgorzata Włodarczyk-Biegun

Przykładem polskiego naukowca, który pracuje i w Polsce, i za granicą jest dr Małgorzata Włodarczyk-Biegun z Centrum Biotechnologii Politechniki Śląskiej. Jej grupa badawcza zajmuje się biodrukiem 3D ze skafoldów, czyli matryc dla wzrostu komórek, które mogą być przydatne w inżynierii tkankowej i medycynie regeneracyjnej. – Budujemy bardzo drobne struktury, które będą służyć właśnie jako podstawa dla wzrostu komórek; one odtwarzają naturalne struktury w ciele ludzkim. W szczególności interesujemy się połączeniem tkanek twardych i miękkich, czyli np. połączeń między kością i mięśniem, ponieważ te struktury, kiedy ulegną zniszczeniu np. podczas wypadku lub też uprawiania sportu, są bardzo trudne do regeneracji i odtworzenia w naturalny sposób – powiedziała dr Włodarczyk-Biegun.

Przedstawiciele stowarzyszeń polskich inżynierów pracujących za granicą podzielili się ponadto swoimi spostrzeżeniami na temat szans polskich naukowców na odniesienie sukcesu naukowego za granicą.

Prof. Piotr Moncarz ze Stanford University powiedział tak: – Jak będziemy bez przerwy mówić o tym, że Chopin był Polakiem, to ludzie przestaną słuchać Chopina. Niech słuchają Chopina, a potem im powiemy, że był Polakiem. Podejście do wynalazczości musi być przystosowane do odbioru rynku, czyli najpierw trzeba zidentyfikować problem, a potem go rozwiązywać. A nie, mieć rozwiązanie i potem się obrażać na świat, że nie czekał na to rozwiązanie, które oczywiście jest ”genialne” – powiedział.

Prof. Moncarz dodał: – Rzeczywiście, nasi absolwenci polskich uczelni są świetnie przygotowani merytorycznie do tego, żeby się dalej rozwijać, natomiast od przygotowania merytorycznego (nawet od zrobienia doktoratu u prof. Andrzeja Nowaka), do tego, żeby zaistnieć, nie jako dobrze działająca śrubka w mechanizmie korporacji technologicznych, ale jako lider, to jest kawał drogi. Tutaj trzeba pracować dwa razy ciężej, dbać o jakość swojego wizerunku i powoli przesuwać się do przodu. Takich przykładów jest moc. Jak również dużo jest też przykładów takich, którzy po drodze „wysiedli” i potem mają pretensje do całego świata, że ich nie zauważył. To nie jest metoda na zwycięstwo – ocenił naukowiec.

Dodał również, że naukowiec musi wyjść ze swojego laboratorium i się pokazać. – Trzeba szukać ścieżek, które łączą naukę i gospodarkę – podkreślił.

Kongresy Techników Polskich (KTP) gromadzące polskich inżynierów organizowano od XIX w. Pierwszy odbył się w 1882 r. Wzięli w nim udział inżynierowie z trzech zaborów i emigracji. Ważnym celem inżynierskich spotkań była i jest integracja środowiska i wymiana wiedzy oraz doświadczeń. Do tej tradycji powrócono organizując w latach dziewięćdziesiątych, w organizowanych przez FSNT-NOT sympozjach „Polacy Razem”. Dwa pierwsze sympozja odbyły się w Warszawie, a kolejne w Londynie, Wilnie i w Wiedniu. W ich wyniku polscy inżynierowie mieszkający i pracujący poza graniami zaczęli nawiązywać kontakty z polskimi uczelniami, instytutami badawczymi i innowacyjnymi przedsiębiorstwami.

Spowodowało to podniesienie rangi organizowanych spotkań nadając im charakter zjazdu. FSNT-NOT, Politechnika Warszawska i Rada Polskich Inżynierów w Ameryce Północnej zorganizowały we wrześniu 2010 r. w Warszawie I Światowy Zjazd Inżynierów Polskich (SZIP), który zgromadził ok. 500 polskich inżynierów z kraju i zza granicy. Wówczas też zdecydowano, że światowe zgromadzenia polskich twórców techniki odbywać się będą co 3 lata.

Program tegorocznego zjazdu składa się z wielu tematycznych paneli i dyskusji, obejmujących m.in. takie tematy jak: „Rola inżynierów w świecie po pandemii COVID-19”, „Czy sztuczna inteligencja zdetronizuje człowieka”, „Przyszłość – energetyka wodorowa czy inna?”, „Czy społeczeństwo potrzebuje kultury technicznej?”, „Badania kosmiczne”.

Autor: Jadwiga Witek

Fot. Maciej Mutwil 50

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here