Polska od lat deklaruje, że chce budować gospodarkę opartą na wiedzy i innowacjach. Powstają kolejne programy wsparcia, miliardy złotych trafiają do systemu badań i rozwoju, a jednocześnie wielu niezależnych wynalazców twierdzi, że przebicie się z nowatorskim projektem jest niezwykle trudne.
Jednym z takich przykładów jest Małgorzata Haller de Hallenburg – innowatorka, przedsiębiorczyni i niezależna badaczka, która od lat rozwija technologie z pogranicza biotechnologii, materiałoznawstwa i gospodarki obiegu zamkniętego. W swoim dorobku ma międzynarodowe doświadczenie, współpracę z jednostkami naukowymi oraz rozwiązania chronione patentami.
Najbardziej zaawansowanym projektem jest opracowany przez jej zespół bioaktywny i biodegradowalny materiał tekstylny przeznaczony dla ochrony zdrowia. Materiał ma zachowywać sterylność mikrobiologiczną, ograniczać rozwój bakterii, wirusów i grzybów, a jednocześnie po wykorzystaniu ulegać biodegradacji. Docelowo miałby znaleźć zastosowanie w szpitalach jako pościele, odzież medyczna, podkłady czy opatrunki pooperacyjne.
Projekt nie jest już jedynie koncepcją. Powstały laboratoryjne prototypy, wykonano badania w niezależnych jednostkach naukowych, uzyskano ochronę patentową na wybranych rynkach zagranicznych, a rozwiązanie zdobyło międzynarodowe wyróżnienia. Zespół posiada również listy intencyjne od zainteresowanych partnerów medycznych. Do rozpoczęcia produkcji potrzebne są jednak środki na budowę pierwszej pilotażowej linii technologicznej.
I właśnie w tym miejscu pojawia się problem
Mimo wielokrotnych prób pozyskania finansowania projekt nie uzyskał wsparcia. Jak relacjonuje Małgorzata Haller de Hallenburg, kolejne wnioski spotykały się z odmową, choć – jej zdaniem – technologia jest gotowa do dalszej komercjalizacji. Jednocześnie podkreśla, że największą barierą staje się nie sama nauka, lecz możliwość przejścia od badań do produkcji przemysłowej.
Oczywiście każda instytucja finansująca ma prawo podejmować własne decyzje, kierując się regulaminami i oceną ekspertów. Nie oznacza to jednak, że nie należy zadawać pytań o funkcjonowanie całego systemu.
Czy obecne mechanizmy rzeczywiście premiują najbardziej nowatorskie rozwiązania?
Czy niezależny badacz ma podobne szanse jak duża uczelnia lub instytut dysponujący rozbudowanym zapleczem administracyjnym?
Czy eksperci oceniający projekty są przygotowani do oceny technologii wykraczających poza utarte schematy?
To pytania, które wykraczają daleko poza jeden projekt.
Historia Małgorzaty Haller de Hallenburg pokazuje bowiem szerszy problem. Polska dysponuje wieloma zdolnymi wynalazcami działającymi poza środowiskiem akademickim. Często są to osoby łączące doświadczenie naukowe z przedsiębiorczością i gotowe do szybkiego wdrażania nowych technologii. Jeżeli jednak największą przeszkodą okazuje się dostęp do kapitału na etap przedwdrożeniowy, istnieje ryzyko, że część najbardziej wartościowych rozwiązań nigdy nie trafi na rynek lub zostanie rozwinięta za granicą.
Portal „Liderzy Innowacyjności” będzie przyglądał się takim przypadkom. Nie po to, aby rozstrzygać, kto ma rację w konkretnym postępowaniu konkursowym, lecz aby rozpocząć rzeczową debatę nad tym, czy obecny model wspierania innowacji rzeczywiście wykorzystuje potencjał wszystkich polskich twórców technologii.
Bo być może największym wyzwaniem nie jest dziś brak pomysłów. Największym wyzwaniem jest stworzenie systemu, który potrafi te pomysły dostrzec, zweryfikować i pomóc im przejść drogę od laboratorium do rynku.
Redakcja Liderów Innowacyjności






























Historia pani Małgorzaty Haller de Hallenburg pokazuje problem w polskim ekosystemie innowacji – gotowe do wdrożenia technologie często giną na etapie „doliny śmierci” między laboratorium a produkcją.
Niestety niezależni wynalazcy i małe zespoły są w dramatycznie gorszej sytuacji niż duże uczelnie czy korporacje, które mają całe działy do pisania wniosków i budowania relacji. Uważam, że potrzebujemy pilnie mechanizmów, które realnie oceniałyby wartość technologii, a nie tylko „poprawność formalną” wniosku czy przynależność instytucjonalną.
Cieszę się, że portal „Liderzy Innowacyjności” zaczyna nagłaśniać takie przypadki. Mam nadzieję, że ta dyskusja doprowadzi do konkretnych zmian w programach NCBR, FENG i innych instrumentach wsparcia.
Powodzenia pani Małgorzacie i całemu zespołowi – trzymam kciuki za realizację projektu!
Na portalu Liderzy Innowacyjności koncentrujemy się na podobnych historiach przedsiębiorców i naukowców, którzy próbują przeprowadzić swoje technologie od etapu badań do wdrożenia. W kolejnych publikacjach będziemy również pokazywać zarówno dobre praktyki, jak i bariery, które utrudniają wykorzystanie potencjału polskiej nauki i rodzimych firm technologicznych. Liczymy również na pomoc w identyfikowaniu takich przykładów ze strony Czytelników portalu. To, co źle funkcjonuje można dzięki medialnym interwencjom nie tylko nagłośnić ale także usprawnić.