Współczesne technologie skutecznie poprawiają widzenie i wygląd oczu

650

Święta i Nowy Rok to nie tylko magiczny czas na rodzinne i towarzyskie spotkania, ale też na odpoczynek, relaks i noworoczne postanowienia. Ostatni „pandemiczny” rok spowodował, że nasze życie przeniosło się do sieci. Wielogodzinna praca sprawiła, że nasze oczy nierzadko potrzebowały wsparcia. Częściej niż dotychczas widzieliśmy swoją twarz, pracując on-line, i niestety mogliśmy dostrzec upływ czasu i różne niedoskonałości. Z tego powodu znacznie większym zainteresowaniem niż przed pandemią zaczęły cieszyć się zabiegi poprawiające zarówno kondycję, jak i wygląd naszych oczu.

– Moim rozmówcą jest dr n. med. Radosław Różycki, kierownik Centrum Medycznego ORBITA. Jak Pandemia wpłynęła na kondycje naszych oczu?

– Wielogodzinna praca przy komputerze powoduje szereg konsekwencji. W chwili obecnej mówimy już o nowej jednostce chorobowej – czyli cyfrowym zmęczeniu oczu. Badania naukowe dowodzą, że praca powyżej 5 godzin powoduje takie objawy, jak: zaczerwienienie oczu, ból, pieczenie, uczucie piasku pod powiekami, czy nawet pogorszenie widzenia. Co gorsze, dotyczy to w równym stopniu dzieci, jak i dorosłych. Oczywiście mechanizmy regeneracyjne z wiekiem maleją, dlatego im jesteśmy starsi, tym oczy dokuczają nam bardziej.

– Dlaczego tak się dzieje?

– Najczęściej dlatego, że za mało dbamy o te nasze „diamenty”. Rozumiemy, że po wielogodzinnej pracy fizycznej czy siedzącej, możemy mieć zakwasy w mięśniach, mogą nas boleć plecy, ale nie dopuszczamy myśli, że oczy też mogą nas boleć i „wołać” o wsparcie. Proszę pamiętać, że z upływem dnia, fizjologicznie spada produkcja łez. W nocy praktycznie łzy w ogóle nie są produkowane, więc nie przeciągajmy pracy do późnych godzin wieczornych. Pracując przy komputerze, czy wykonując inne czynności z bliska, nasze oczy akomodują, czyli używają mięśni, żeby obraz był ostry, czyli cały czas pracują! Patrząc w dal, dajemy im odpocząć. Amerykańskie Towarzystwo Okulistyczne zaleca, żeby stosować regułę 20-20-20, czyli na każde 20 minut pracy, powinniśmy robić 20 sekund przerwy i przez ten czas spoglądać dalej niż 20 stóp czyli powyżej 6 metrów. Pozwala to rozluźnić akomodację i zrelaksować oczy.

– I to wystarczy?

– Oczywiście że nie, byłoby to zbyt proste. Uważne wpatrywanie się w monitor powoduje, że mrugamy 30 proc. rzadziej, czyli nasze oczy są słabiej nawilżane. Dodatkowo, klimatyzacja, zanieczyszczenie środowiska, choroby współistniejące, jak na przykład cukrzyca oraz wiele leków, w tym hormonalne i antydepresyjne, powodują, że dochodzi do spadku jakości i objętości naszych łez. Brak „smarowania” przy mruganiu powoduje ubytki nabłonka rogówki, odsłonięcie zakończeń nerwowych i ból. Jeżeli w porę nie zareagujemy dochodzi do zapalenia i mechanizmu błędnego koła. Im bardziej boli i swędzi, tym bardziej trzemy oczy nasilając stan zapalny powodując rozwinięcie się Zespołu Suchego Oka (ZSO), który jest bardzo dokuczliwy.

– To prawda. Doświadczyłam tego i wiem, że objawy są bardzo męczące.

– Faktycznie, jeżeli mamy już rozpoznany ZSO, to leczenie nie zawsze jest łatwe. Główną ideą terapii jest poprawa parametrów naszych łez. To one odpowiadają za nawilżenie, „umycie” i odżywienie powierzchni gałki ocznej. Jeżeli w badaniach diagnostycznych u okulisty w teście Schirmera stwierdzamy, że brakuje odpowiedniej objętości łez, to logika podpowiada, że trzeba ją uzupełnić. Najczęściej stosuje się preparaty z zawartością kwasu hialuronowego. Wykorzystujemy jego fantastyczne możliwości, związane z faktem, że jedna cząsteczka tego kwasu wiąże 1000 cząsteczek

wody. Im wyższe jego stężenie w kroplach, tym skuteczniejsze nawilżanie. Nawet jeśli jest mało łez, to objętość filmu łzowego wzrasta. Sam stosuję te krople, jak tylko poczuję pieczenie czy szczypanie oczu. Pracuję wiele godzin na sali operacyjnej, klimatyzowanej, przy mikroskopie, i niestety, mając już swoje lata, również doświadczam tych dokuczliwych objawów. Im szybciej zredukujemy objawy, tym bardziej hamujemy rozpędzenie się choroby.

– Czyli rozumiem, że wystarczy stosować krople nawilżające do oczu i objawy pieczenia oczu ustąpią?

– W większości przypadków tak! Na pewno się zmniejszą. W tak zwanym „oku biurowym” taka suplementacja jest z reguły wystarczająca. Krople z kwasem hialuronowym oczywiście zwiększają bardzo dobrze ilość łez. Natomiast jeżeli spada ich jakość, to takie leczenie mimo, że jest konieczne, może nie być wystarczające. Dlaczego? Nasze łzy zawierają ponad 300 różnych substancji: enzymów, vitamin, lipidów, mikroelementów i wiele innych niezbędnych do prawidłowego odżywiania powierzchni gałki ocznej. Tego w kroplach nie znajdziemy. W przypadkach, kiedy krople nawilżające nie przynoszą oczekiwanego efektu, to terapię możemy „wzmocnić” przez zastosowanie kropli z surowicy własnej lub osoczabogatopłytkowego. Zaburzona powierzchnia gałki ocznej, „skąpana” w składnikach zawartych w naszym osoczu, szybko i skutecznie poprawia kondycję powierzchni gałki ocznej. To takie SPA dla oczu. W bardziej zaawansowanych przypadkach mamy jeszcze do dyspozycji krople immunomodulujące, przeciwzapalne, implanty do punktów łzowych i leczenie chirurgiczne.

– A` propos leczenia chirurgicznego, słyszałam ostatnio o tzw. zbiegach lunchowych. Cóż to takiego?

– Jest to niefortunne sformułowanie, które odnosi się do możliwości wykonania zabiegu w przerwie na lunch. Ja, osobiście, tego określenia bardzo nie lubię, bo każda interwencja nawet, jeżeli jest krótka, wymaga odpowiedniego przygotowania i czasu rekonwalescencji, żeby efekt terapii był optymalny. Nie mniej jednak, współczesne technologie pozwalają faktycznie szybko poprawić wygląd oczu i nie tylko, co przekłada się na cały nasz wygląd i samopoczucie.

– Zatem, jaki prezent pod choinkę można byłoby u pana doktora sobie zrobić?

– Przy okazji badania wzroku moich pacjentów okulistycznych często zwracam uwagę na różnego rodzaju brodawki, kępki żółte, włókniaki czy prosaki. Jeżeli występują na powiekach, twarzy czy dekolcie wyglądają, co tu dużo mówić – brzydko. Dawniej proponowałem ich wycięcie chirurgiczne, na które pacjenci decydowali się rzadko. Najczęściej słyszałem, mam już to długo, przyzwyczaiłem się, ta zmiana mi nie przeszkadza, cięcie nożem po twarzy, to nie dla mnie. W chwili obecnej, większość zmian mogę usunąć w trakcie wizyty okulistycznej w gabinecie zabiegowym, za pomocą plazmy. Wykorzystuje się zjawisko fizyczne, które za pomocą cieniutkiej 0.5 milimetrowej wiązki gazowej powoduje powierzchowne odparowanie zmiany. Jest to tak zwana chirurgia bez skalpela. W zależności od wskazań, zastosowanej techniki i mocy, stosując odpowiednie końcówki urządzenia plazmowego, można uzyskać kilka efektów – liftingu, redukcji zmarszczek, blizn, przebarwień lub usunięcia niepożądanych zmian skórnych. Bardzo lubię te zabiegi, bo widzę, jakie jest zdziwienie i zadowolenie moich pacjentów, jak w ciągu kilku minut mają naprawioną „swoją skazę”. Odwlekali to miesiącami, czasami latami, a tu „rach ciach” i po sprawie.

– Czy tylko za pomocą plazmy można usunąć drobne guzki z naszej twarzy?

– Istnieje wiele metod laserowych, chirurgicznych, natomiast mówimy w tej chwili o zabiegach szybkich i bezbolesnych. W takich przypadkach możemy również skorzystać z krioterapii. Metoda ta polega na miejscowym, kontrolowanym niszczeniu, zmniejszeniu lub usunięciu chorych lub przerośniętych tkanek za pomocą niskich temperatur. Kriochirurgia skóry stała się powszechnie wykonywaną procedurą ambulatoryjną ze względu na jej bezpieczeństwo, skuteczność, niski koszt, łatwość użycia, brak konieczności stosowania znieczulenia miejscowego oraz, co najważniejsze, daje dobre efekty kosmetyczne. Aplikacja ciekłego azotu, za pomocą specjalnej kriosondy lub aplikatora, obniża temperaturę tkanki nawet do -50°C w ciągu 30 sekund. Szybkie zamrażanie i rozmrażanie tkanki powoduje jej destrukcję i w konsekwencji zniknięcie zmiany.

– A jeżeli chcielibyśmy zadbać o swój wygląd na zbliżający się karnawał, czy istnieją skuteczne małoinwazyjne metody które mogłyby nas odmłodzić?

– Oprócz chirurgicznej plastyki powiek górnych, która redukuje nadmiar wiotkiej skóry i daje efekt młodych oczu, istnieją delikatniejsze terapie. Nie każdy jest gotowy od razu na taką operację. Jedną z najbardziej bezpiecznych i skutecznych metod jest odmładzanie skóry powiek i twarzy za pomocą zabiegu polegającego na podaniu podskórnym osocza bogatopłytkowego, wytwarzanego z własnej krwi pacjenta. Sam miałem ten zabieg i zapewniam, że efekty są naprawdę fajne. Osocze bogatopłytkowe oraz fibryna bogatopłytkowa dają natychmiastowy efekt wypełnienia, widoczny tuż po zabiegu. W ciągu kolejnych tygodni regenerują tkankę od wewnątrz, inicjują naturalne procesy naprawcze naszej skóry, stymulują fibroblasty do wytwarzania nowego kolagenu. Zabieg jest autologiczny, naturalny i nie wywołuje powikłań. Trwa parę minut i i uzupełnia to, czego z upływem czasu naszym powiekom i skórze brakuje.

– Czego zatem powinnyśmy sobie życzyć na nadchodzący Nowy Rok!

– Życzę pani redaktor i czytelnikom, jak najmniej kłopotów zdrowotnych, czasu dla siebie i najbliższych, powrotu do normalności i żeby Nowy Rok 2022 był  wolny od kolejnych wariantów wirusa. Wszystkiego najlepszego!!!

Z dr n. med. Radosław Różycki, kierownik Centrum Medycznego ORBITA rozmawiała Jolanta Czudak

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here