Wspólnie musimy się zmierzyć z trudną sytuacją

414

Minister  rozwoju apeluje do wszystkich zdrowych pracowników, którzy  mają z kim pozostawić dzieci w domach, aby stawili się w pracy. – Mamy do czynienia z utrudnioną sytuacją, dlatego  wzywam zdrowych Polaków, aby pracowali normalnie. Jest to konieczne, żeby zapewnić ciągłość produkcji i dostaw w sytuacji, gdy część pracowników korzysta z urlopów opiekuńczych” – mówiła szefowa resortu, Jadwiga Emilewicz podczas czwartkowej konferencji prasowej.

Minister zwróciła się również do konsumentów, by dokonywali zakupów w sposób racjonalny. Wyjaśniła, że na wieść o zagrożeniu koronawirusem Polacy gwałtownie poszli do sklepów i zaczęli kupować towary na zapas. „To zupełnie niepotrzebne. Zapewniam, że zarówno produkcja żywności, jak i sieć dystrybucyjna pracują normalnie” – podkreśliła minister Emilewicz. Dodała, że w środę osobiście sprawdziła łańcuch: producenci – dostawcy – punkty sprzedaży żywności. „Przekonałam się, że cały system działa bez zarzutu” – zapewniła szefowa MR.

Zaznaczyła, że Polska jest jednym z największych producentów żywności w Europie. „Sytuacja jest stabilna, zakłady są w stanie produkować i dostarczać wszystkie potrzebne nam towary” – mówiła. Dzisiaj,  „wspólnie musimy zmierzyć się z trudną sytuacją, jaką generuje koronawirus”.

Wyjątkowo trudnej  sytuacji doświadczają spółki giełdowe

To, co się działo na warszawskiej giełdzie podczas czwartkowej sesji można już śmiało nazwać paniką. Warszawska giełda tonie. WIG20 prawie 10 procent na minusie. Najważniejszy indeks warszawskiej giełdy jest prawie 10 proc. pod kreską. Na czerwono świecą notowania w całej Europie.

Tak silnej wyprzedaży akcji w ostatnim czasie nie było. Inwestorzy ewakuują się z rynku. W pośpiechu pozbywają się akcji, a konsekwencją tego jest gigantyczny spadek wyceny spółek. Kurs głównego indeksu warszawskiej giełdy spadł już poniżej 1400 pkt. To najniższy poziom od 2009 roku i niewiele brakuje do tego, by zleciał w okolice niewidziane od blisko 17 lat.

Niektóre z największych polskich spółek tracą nawet kilkanaście procent. W dwucyfrowym tempie spadają kursy akcji CCC, LPP, Lotosu i JSW. A za moment dołączyć mogą do nich też Alior Bank, PZU czy Tauron.

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here