Wzajemne zaufanie i dobra organizacja pomogły uratować niejedno życie

382

Pracownicy służby zdrowia są bohaterami naszych czasów. Nie każdy walczy z epidemią, ale wszyscy w tych trudnych czasach zajmują się pacjentami.  Agnieszka Stankiewicz od 25 lat jest pielęgniarką w Centralnym Szpitalu Klinicznym UCK WUM. Obecnie nie jest to miejsce, gdzie przebywają tylko i wyłącznie pacjenci z koronawirusem, ale jak sama mówi, nawet u nich dużo się zmieniło. Jak funkcjonują szpitale, które nie zostały przekształcone na zakaźne i jaka panuje atmosfera w pracy wyjaśnia w rozmowie z Natalią Stankiewicz, studentką dziennikarstwa na UKSW.

W mediach mówi się zazwyczaj o szpitalach zakaźnych. Nie wiemy co się dzieje w pozostałych.
Jak sytuacja wygląda w miejscu, w którym pani pracuje?

To prawda, że w mediach mówi się w tej chwili głównie o szpitalach jednoimiennych, gdyż tam trafiają pacjenci ze zdiagnozowanym koronawirusem. W szpitalu klinicznym na Banacha wiele się zmieniło. Między innymi pracujemy w dwóch izbach przyjęć. Jedna z nich przyjmuje pacjentów z różnymi schorzeniami, którzy nie są podejrzani o COVID19, druga zaś tzw. zakaźna, zajmuje się  pacjentami, którzy mogą być potencjalnie zakażeni. W tej izbie pracują pielęgniarki i lekarze, którzy są specjalnie oddelegowani. Osobiście jestem zatrudniona  na oddziale chirurgii, ale tu również zaszło wiele zmian. Nie odbywają się operacje planowe, a jeżeli już mają miejsce to tylko u pacjentów przyjętych w ramach ostrego dyżuru. Aby zachować jak największe bezpieczeństwo, oczywiście, zakładamy fartuchy ochronne, maseczki, rękawiczki czy też przyłbice.

Jaka panuje tam atmosfera? Wspieracie się nawzajem?

Tak, bardzo się wspieramy. Osoby, z którymi pracuję to nie tylko profesjonaliści w tym co robią, ale przede wszystkim wspaniali ludzi. Z wieloma z nich znam się już wiele lat i są dla mnie jak rodzina. Wsparcie polega między innymi na zastępowaniu się na dyżurach lub przychodzeniu na dodatkowe, po to, aby oddział mógł  sprawnie funkcjonować. Dużo rozmawiamy, pomagamy sobie nawzajem
i dzielimy się swoimi spostrzeżeniami. Zresztą, ten zawód, to przede wszystkim praca zespołowa,
w której wzajemne zaufanie oraz umiejętna organizacja często pomogły uratować niejedno ludzkie życie. Wiadomo też, że ludzie są różni. Nawet, wśród pracowników ochrony zdrowia są ci, którzy boją się bardziej. Spowodowane jest to np. obciążeniem różnymi chorobami, które w połączeniu
z zakażeniem wirusem mogłyby się okazać niebezpieczne dla ich zdrowia. Większość z nas doskonale to rozumie i wspiera decyzje poszczególnych koleżanek i kolegów.

Co jest dla pani najcięższe?

Tak naprawdę praca pielęgniarki jest czymś co kocham. Nigdy, nawet w obecnej sytuacji, nie odczuwam, że jest dla mnie jakimś wyjątkowym ciężarem. Wiadomo, że każda z nas ma rodzinę, do której wraca po 24 godzinnym dyżurze. Zawsze jest obawa czy w związku z pracą nie stanowimy dla najbliższych zagrożenia. Jednak obiektywnie patrząc na mój zawód to obawy są zawsze, a nie tylko
w dobie koronawirusa.

Boi się pani?

Czy się boję? Często powtarzam swoim bliskim, że nie. Wybierając taki zawód, zawsze trzeba być świadomym, że możemy znaleźć się w różnych sytuacjach, stanowiących zagrożenie dla naszego zdrowia, a nawet życia. Jedyny strach jaki odczuwam to ten, o którym już wcześniej wspomniałam.  Jest nim lęk o bliskich. Dużo rozmawiam ze swoją rodziną na temat pracy jaką wykonuję. Może nawet czasami za dużo, ale mam świadomość, że oni doskonale mnie rozumieją i wspierają.

Jak pacjenci znoszą tę sytuację?

Dla pacjentów jest to sytuacja wyjątkowo trudna. Sam zabieg operacyjny wiąże się z ogromnym stresem, a do tego dochodzi jeszcze oczekiwanie na wynik wymazu sprawdzającego COVID19. Poza tym wstrzymane są odwiedziny. Jedyny kontakt jaki pacjenci utrzymują z rodzinami to telefoniczny czy też mailowy. Pielęgniarki i lekarze stają się wtedy dla nich w pewnym sensie najbliżsi. Dlatego tak ważny jest w naszym zawodzie uśmiech na twarzy, dobre słowo i czasami nawet niewinny żarcik, który potrafi podnieść na duchu.

W całej Polsce przedstawiciele gastronomii gotują coś dla służby medycznej. Czy pani też je dostaje?

Wielu restauratorów  dba o to, aby moje koleżanki i koledzy nie byli głodni podczas swojej pracy. Szczególnie dotyczy to tych, którzy pracują w szpitalach jednoimiennych lub na oddziałach, których nie mogą opuścić. Dostajemy różne produkty: soki, pieczywo, pizzę i hamburgery oraz gotowe dania obiadowe. To piękny i wielki gest ze strony tych ludzi, którzy sami są w bardzo ciężkiej sytuacji.

To, że tęskni pani za normalnością jest chyba oczywiste. Czego brakuje pani najbardziej?

Jak większość pielęgniarek i lekarzy szpital nie jest jedynym miejscem, w którym pracujemy.
Moją drugą pracą jest ZOL Caritas przy Krakowskim Przedmieściu. W związku z obecną sytuacją  musiałam z niej zrezygnować dla dobra pacjentów. Wiem, że ośrodek ten boryka się z brakami kadrowymi, a ja niestety nie mogę pomóc. Już tęsknię za swoimi podopiecznymi i współpracownikami z drugiej pracy.

Co pani pomaga odstresować się po ciężkim dyżurze?

Ukojenie przynosi mi dobra książka, na którą do tej pory nie miałam czasu ze względu na dwie prace. Obecnie jestem fanką reportaży z wydawnictwa Czarne.
Ku radości najbliższych realizuję również swoje pasje kulinarne. Lubię także pracę na działce, gdzie pośród kwiatów i zieleni uspokajam się.

Często się słyszy, że pracownicy służby zdrowia spotykają się z hejtem. Czy doświadczyła go pani
na własnej skórze?

Osobiście nie doświadczyłam hejtu, ale wiem że takie przypadki mają miejsce. To bardzo przykre. Myślę, że tacy ludzie nie mają zielonego pojęcia o naszej pracy. O tym, jak to wygląda i z czym codziennie mamy do czynienia. Bardzo współczuję moim koleżankom i kolegom, którzy muszą borykać się z taką znieczulicą ludzką. Naprawdę nie potrafię tego pojąć.

Podsumowując naszą rozmowę, co ludzie z zewnątrz mogliby zrobić, aby choć w małym stopniu pomóc ochronie zdrowia?

To proste! Należy stosować się do zasad, które mogą nas wszystkich uchronić przed zakażaniem koronawirusem. Jeśli jesteście pacjentami, to po prostu słuchajcie i stosujcie się do zaleceń personelu medycznego.

Autorka: Natalia Stankiewicz,  studentka  dziennikarstwa na UKSW

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here