Z komputerem można coraz częściej rozmawiać podobnie, jak z człowiekiem

473

Coraz częściej sekretarki i asystentów wyręczają inteligentne komputery. O tzw. cyfrowych asystentach i chatbotach powiedział portalowi Nauka w Polsce, Przemysław Buczkowski, ekspert w dziedzinie uczenia maszynowego z Ośrodka Przetwarzania Informacji – Państwowego Instytutu Badawczego. Komunikujące się z człowiekiem inteligentne aplikacje potrafią robić wiele spektakularnych rzeczy. Mogą integrować się na przykład z domowymi urządzeniami, przypominać o wydarzeniach, rozpoczynać  połączenie telefoniczne ze znajomym lub wysłać SMS-y.

Największe możliwości mają asystenci osobiści, tacy jak Siri, Google Assistant czy Alexa. Potrafią robić szereg spektakularne rzeczy. Google pracuje obecnie nad rozwiązaniem o nazwie Duplex, które pozwoli asystentowi zadzwonić w naszym imieniu do restauracji lub fryzjera i zarezerwować stolik czy wizytę. Cała interakcja z tego typu rozwiązaniami zachodzi za pomocą najbardziej naturalnego dla człowieka interfejsu – języka naturalnego. Jednocześnie, coraz więcej firm i instytucji wprowadza na swoich stronach www tzw. chatboty – podobnie działające programy, z którymi porozumiewamy się za pomocą klawiatury.

– Systemy udające człowieka, komunikujące się za pomocą słowa pisanego, powstawały już w latach 60. Pierwszy taki program, po którym pozostał ślad, stworzono w 1966 roku. Nosił nazwę Eliza i udawał psychoterapeutkę. Kiedy się do niego pisało, odpowiadał tak, aby sprawić wrażenie, że słucha. Działał jednak w bardzo prosty sposób, bez żadnej sztucznej inteligencji. Po prostu miał wpisane dziesiątki różnych reguł. Na przykład jedna z nich mogła być taka, że kiedy w tekście pojawiło się słowo „mama”, to odpowiadał: „Chciałabym dowiedzieć się więcej o twojej rodzinie” .Teraz wkroczyły algorytmy sztucznej inteligencji, wyrafinowane oprogramowanie, które rozpoznaje, co użytkownik ma na myśli i próbuje do tego dopasować najlepszą odpowiedź – przypomina Przemysław Buczkowski, ekspert w dziedzinie uczenia maszynowego z Ośrodka Przetwarzania Informacji – Państwowego Instytutu Badawczego.

Na pytanie jak to działa ekspert odpowiada:  „Takie chatboty można z grubsza podzielić na dwa rodzaje. Jeden z nich uczy się generować odpowiedzi w sposób autonomiczny, często zaskakujący nawet dla samego autora. Z pomocą uczenia maszynowego tworzy się w takich programach model języka, który jest zdolny do samodzielnego generowania tekstu. Należy jednak uważać na dane, którymi uczy się taki model. Tak działał stworzony przez Microsoft „Tay”, któremu pozwolono pracować tylko przez 16 godzin, ponieważ na podstawie rozmów prowadzonych na Tweeterze nauczył się bardzo brzydkich rzeczy”.

Drugi typ również może używać metod uczenia maszynowego, ale jednak w innym celu. Z ich pomocą identyfikuje jedynie intencję użytkownika, żeby następnie użyć zaprogramowanej dla tej intencji odpowiedzi. Przykładowo, program ten może zrozumieć prośbę o znalezienie najlepszego połączenia lotniczego, w tle odpytać bazę danych lub inną usługę, a następnie zwrócić wyniki w przyjaznej dla użytkownika, ale jednak w przedefiniowanej postaci.

Chatboty mogą też ułatwiać niektóre przestępcze ataki. Przykładowo, istnieje znana od dawna metoda o nazwie „nigeryjski szwindel”. Użytkownik dostaje informacje od kogoś, kto rzekomo odziedziczył duży majątek i szuka pomocy w przeniesieniu pieniędzy za granicę. Jeśli część osób odpowie na taką wiadomość, przestępcy muszą z nim porozmawiać, aby sfinalizować oszustwo. Może to za nich zrobić chatbot. Inna metoda polega na tym, że ktoś włamuje się na konta użytkowników mediów społecznościowych. W przypadku wielu kont można to zrobić, stosując łatwo dostępną listę najpopularniejszych haseł. Oszust może potem podszyć się pod właścicieli takich kont z pomocą chatbota i masowo prosić ich znajomych o pożyczenie pieniędzy.

Więcej na  portalu naukawpolsce.pap.pl

ZOSTAW ODPOWIEDŹ

Proszę wpisać komentarz!
Please enter your name here